Festiwal podróżników połączył ludzi wrażliwych na naturę
Iskierkę, która rozpaliła festiwalowy ogień podłożyli przesympatyczni ludzie kochający góry, naturę i prostotę: Paulina i Krzysztof vel @beskidnomads (konta szukajcie na Instagramie). Dzielnie ten ogień podniecała dobrze nam wszystkim znana Monika Kądziołka ze swoją ekipą Mamo, a daleko jeszcze? My – Zagórzanie – znaleźliśmy tam swoje miejsce w strefie produktów lokalnych, była o nas mowa podczas prelekcji, z przyjemnością wysłuchaliśmy również podróżniczych historii.
Mocno trzymaliśmy kciuka za organizatorów, którzy oprócz słodkiego ciężaru i odpowiedzialności za całą imprezę zapewnili też pyszne posiłki (mięsne i bezmięsne) przygotowane wg ich autorskich przepisów opublikowanych w e-booku „Dziki Biwak”, traktującym o gotowaniu i outdoorze (drodzy @beskidomads chapeau bas!). Dmuchaliśmy też w skrzydła naszej Moni Kądziołce, która miała podczas festiwalu dwie premiery: po raz pierwszy poprowadziła warsztaty dla najmłodszych uczestników wydarzenia „Beskid Wyspowy z dziećmi”; pierwszy raz zaprezentowała również publicznie swoje świece sojowe, których nazwy i zapachy zaczerpnęła wprost z beskidzkich wypraw… Obydwie premiery zaliczyły ogromny sukces!
Na naszym produktowo – informacyjnym stoisku i na sali prelekcyjnej mieliśmy ogromną przyjemność spotkać się z Anitą vel @mama_na_szczycie (do dzisiaj nie możemy wyjść z podziwu nad jej odwagą i ogromną siłą, którą się wykazała w podróży po Grenlandii) oraz Justyną i Krystianem znanymi nie tylko z internetów podróżnikami – Hasające Zające. Oni z kolei zabrali nas w podróż kamperem po Nowej Zelandii.
Podczas, gdy najmłodsi uczestnicy festiwalu oddawali się zajęciom podróżniczo – językowym, oglądali podróżnicze seanse filmowe, czy robili meksykańskie ozdoby, dorośli korzystali do woli z klimatycznej Strefy Podróżnika, w której ulokowano górsko – podróżnicze rękodzieło, wyroby lokalnych twórców, czy… second outdoor shop. W tej właśnie strefie spotkaliśmy takie tuzy rękodzieła inspirowanego górami jak Ola vel @niechtoszlak1 (IG)! Drugimi naszymi sąsiadami byli właściciele Winnicy Bania z Limanowej. Przestrzeń Podróżnika dzieliliśmy też z IWAVITĄ czy wspomnianą wyżej Moniką, która swoje sojowe świece wypuściła pod marką BeskidGlow oraz inną Moniką (@bunbury_123) tworzącą przecudnej urody kartki okolicznościowe. A na stoisku z odzieżą outdoorową, której dano drugie życie, poznaliśmy przesympatyczną Asię (@bedejakwroce). A my? Rozdawaliśmy tam gotowe pakiety z informacjami o wszystkich Zagórzańskich Dziedzinach (w roli listonosza świetnie sprawdził się „cudny” Paweł, dzielnie wtórowała mu Lucy z Bazy Lubogoszcz), nęciliśmy produktami wyróżnionymi Znakiem Promocyjnym Zagórzańskie Dziedziny: gorczańskimi serami podpuszczkowymi od Moniki Kubik (niesłabnący hit każdego wydarzenia!), miodami z Pasieki Przygórze nr 248 Józefa Bierowca, wypiekami z Cukierni Babeczka oraz Octem mszańskim (z przepiękną historią!) i Żurkiem zagórzańskim. Produkty spożywcze uzupełniły wyroby rękodzielnicze i rzemieślnicze; od Drewnianych cudów z Kasinki, poprzez koronkowe dzieła Zofii Piętoń i Sznurkowych Perełek aż po produkty użytkowe z elementami wzorów zagórzańskich, które wykonuje PanDa – haftowanie znakowanie i więcej… Przy okazji promocji naszych dziedzinych wyrobów ucięliśmy sobie pogawędkę z przyjaciółmi: Justyną i Michałem oraz ich pociechami (Odkrywając Beskidy) a także Karoliną i Filipem (Pora na wycieczkę), czy Zosią. Poznaliśmy też przedsiębiorczą Magdę, dyrektorkę miejsca, które na ten dzień stało się centrum podróżniczych wrażeń… Spędziliśmy miłe chwile z miłymi ludźmi. To był dobry i bardzo wartościowy czas!
Ps. Slajdy zapożyczyliśmy wprost z festiwalowej prezentacji Moniki Kądziołki. Dziękujemy Monia!
Magda Polańska
















































